niedziela, 7 grudnia 2014

To było lato... (2)


Kiedy słońce powoli zachodziło za horyzont, dmuchawce na chwilę stawały się małymi latarenkami. Wystarczyło przyjść 15 minut później i tego efektu już nie było.



Niezapominajki... mam do nich słabość, zresztą jak do wielu kwiatów :)


czwartek, 20 listopada 2014

To było lato...



Bałtyk - różne odcienie niebieskiego 



I dla kontrastu - żółta, letnia łąka z perspektywy półleżącej ;)


czwartek, 26 czerwca 2014




Dywany tych kwiatków kojarzą mi się z działką dziadków. Zawsze zakrywały krawężniki i zachwycały ilością kwiatów. Do dzisiaj jak zobaczę je w jakimś ogrodzie na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Lubię je w sumie.


niedziela, 22 czerwca 2014

Tulipany




Poznań. To było tak dawno, że nie pamiętam czy robiłam to zdjęcie telefonem czy lustrzanką... Większe są szanse, że aparatem w telefonie (choć EXIF jest podejrzany ;)), bo niestety mam mały kryzys i lustrzanki nie chce mi się nosić tak często. Zdjęcia jednak są i mam nadzieję, że znowu zaczną się tutaj pojawiać.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014



Zaczyna się czas, który lubię najbardziej - wszystko kwitnie! Stokrotki, które co prawda kwitły pod moją uczelnią nawet w lutym, są dużo ładniejsze i jest ich dużo więcej. Są dywany mleczy, tulipany i inne kwiaty z początków wiosny powoli przekwitają. Jest jeszcze wiele innych kwiatów, a niedługo zaczną kwitnąc bzy. Poniżej uwieczniłam fioletową sasankę. Sasanki dawniej mnie bardzo intrygowały swoim wyglądem :)



poniedziałek, 31 marca 2014


I jest kolejna już wiosna. Już czwarta eee... piąta na tym blogu! 
wiosna 2010 / wiosna 2011 / wiosna 2012  1 , 2 / wiosna 2013  1 , 2


Miała być cała sesja, ale niestety musiałam się pochorować na ten ciepły weekend i w sumie powstało tylko kilka zdjęć. Mimo wszystko nei mogłam sobie darować, bardzo bym żałowała, że nie udokumentowałam wiosny. Widać, że to już mój taki rytułał :)


Na koniec jeszcze motylek, za którym biegałam po krzakach :)

A na zupełny koniec mam jeszcze małą wiosenną refleksję. Uwielbiam własciwie wszystkie kwiaty, ale najmniej takie tradycyjne, nudne róże. Chyba za dużo ich widuję ostatnio na obrazach mamy . Także pewnie zdjęcia róż będę robić i tak, bo to minie ;)


czwartek, 27 marca 2014


Jak już może zauważyliscie od grudnia jestem na instagramie. Od tego czasu dodaję zdjęcia, czasem z namysłem, czasem bez. Dwa razy zostałam zauważona, jesli za pierwszym razem stało się to tylko przez umieszczony przeze mnie tag, to drugi raz już taki przypadkowy nie jest i sama się zdziwiłam. To robię, kiedy mnie nie ma na blogu :)


 

Dobra informacja dla tych, którzy chcą "prawdziwe" zdjęcia. Aparat jest już naszykowany na sobotę i jesli pogoda dopisze to już wkrótce będą nowe zdjęcia do umieszczenia.

Przy okazji polecam bloga mojej kumpeli - Strangeve, dopiero się rozkręca :)



niedziela, 16 marca 2014

Pogoda prawdziwie marcowa - raz 15 stopni na plusie, słońce grzeje, a za chwilę burza ze śniegiem.  W marcu jak w garncu. Stare przysłowie się sprawdza, co nie przeszkodziło krokusom w moim ogródku zakwitnąć :)

sobota, 15 lutego 2014






Białe tulipany. Kolejne kwiaty w tym roku, tym razem to prezent, zamiast corocznych hiacyntów :) 

środa, 5 lutego 2014




O tej porze roku zazwyczaj jeszcze nie miałam hiacynta lub narcyzy w pokoju. Zazwyczaj dopiero po imieninach w połowie lutego zachwycałam się jakimś kupionym w ramach prezentu kwiatem. 
W tym roku uparłam się i powiedziałam, że wyhoduję sobie jakiś kwiatek sama. Wybrałam hiacynty, bo wydawało mi się, że z nimi będzie łatwo. Jesienią była promocja na cebulki kwiatowe, więc jak szalona pobiegłam kupić zapas dla mnie i do ogródka. Pamiętam, że ludzie dziwnie się na mnie patrzyli kiedy cała taśma przy kasie została zasłana cebulami ;) Później ruszyłam do domu zadowolona, że będę mieć swoje kwiaty. Okazało się, że nie mogę sobie ot tak wsadzić cebulki i już. Trzeba je przezimować w lodówce przez kilkanaście tygodni, najlepiej wsadzić je jak już zaczną im rosnąć korzenie. Wyczekałam się strasznie długo zimując cebulki i czekając jak wreszcie cos z nich wyrośnie. W końcu wszystkie trzy zakwitły w czasie sesji - dlatego nie mam wielu zdjęć, egzaminy były ważniejsze. Jednak eksperyment uważam za udany! :)


sobota, 25 stycznia 2014




   Wycieczki ostatnich tygodni - po lesie i po mieście. 




I przyszła zima. Trochę śniegu i temperatura dużo na minusie. Szyby przystankowych wiat zyskały lodową powłoczkę. Ja tymczasem stwierdziłam, że jeśli mogę to wolę zostać w domu i nie tańczyć na lodzie i mrozie. A u was, jak minęły pierwsze tygodnie tego roku?


środa, 1 stycznia 2014











Życzę Wam wszystkiego
 co najlepsze w Nowy Roku !




Mam nadzieję, że za jakis czas powrócę na bloga na dobre.